Mówi się, że coś się kończy, coś się zaczyna. Co się zatem skończyło, że aż się nam zaczęło? Nic. W każdym razie nie przypominam sobie, by coś się skończyło. Jak się nic nie kończy, a mimo wszystko coś się zaczyna, można chyba mówić o narodzinach. Żeby się coś narodziło, musi dojść do zapłodnienia. Rumienię się na samą myśl. Żeby doszło do zapłodnienia, wskazane jest… bzykanko. No dobrze, nie brnijmy. Przyjmę wersję, która chyba najbardziej odpowiada naszemu ministerstwu edukacji. Otóż, drogie dzieci, Skarb Matki znaleźliśmy w kapuście!

Czytaj więcej

     Wszyscy wokół listy piszą, życzą sobie. Skorzystam z okazji i ja też zażyczę sobie tego i owego. Z okazji roczku.

     Przede wszystkim życzę sobie, by rodzice byli ze mnie dumni. Chyba mają ku temu powody? Ja wiem, że bywam niesforny. Ale to przecież ważne, żeby mieć własne zdanie, nie bać się je mieć i umieć go bronić.

     Życzę sobie, żeby ciocie i wujkowie mnie rozpieszczali i pisali dla mnie poruszające historie, pouczające artykuły, wzruszające bajki, porywające rozprawy.

     Życzę sobie, by mądrzy ludzie dzielili się ze mną swoją wiedzą. Dzieciństwo to ponoć okres, w którym umysł jest najbardziej chłonny. Jestem żądny wiedzy i chcę się tą wiedzą dzielić z innymi.

     Życzę sobie, żeby starzy znajomi często mnie odwiedzali. Chciałbym, aby przyprowadzali nowych, fajnych ludzi, którzy zechcą spędzać ze mną czas. Razem raźniej.

     I żeby miło było, i sympatycznie. I żeby mnie lubili albo nie, bo nieważne czy dobrze gadają, czy źle, byle gadali. I żeby się kręciło.

     To mówiłem ja – Wasz Skarb.

     A teraz dmuchamy!

     „Drogi Pamiętniczku…” – czyż nie od tego się zaczęło? A może już od „Ala ma kota”. Do tego stopnia byłam zboczona, że lubiłam nawet przepisywać zeszyty, pomimo iż nakazywanie mi tego było co najmniej chore. Ba! Lubiłam pisać dyktanda. Nienormalna nieprawdaż?

Czytaj więcej

     Było tak zimno, że zamarzały mi palce u stóp w moich ulubionych kozaczkach od Prady. Stwierdziłam, że wejdę do centrum handlowego, aby się ogrzać i przy okazji kupię prezent pod choinkę dla mamy.
Spojrzałam na upstrzone światełkami wejście do centrum. Girlandy bombek z kokardkami, wielkie choinki, renifery, wszystko świeci, mruga i błyszczy. Normalnie oszaleć można. Ledwo minęło Wszystkich Świętych, a już wszędzie mamy ozdoby świąteczne i słychać melodie kolęd. Jak ja nie cierpię tego świątecznego szaleństwa, sztywnych kolacji wigilijnych w firmie i konieczności jechania 300 kilometrów ze stolicy do domu, bo przecież Święta trzeba spędzić rodzinnie…
Czytaj więcej

Kochany Święty, co przynosisz prezenty!

     Postanowiłam zdobyć się na odwagę i wysmarować list do Ciebie. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, czas magiczny, wyjątkowy, rodzinny. Otóż Święty Mikołaju, po pierwsze chciałabym polubić te święta, gdyż nie wiedzieć czemu ich nienawidzę. Wkurzają mnie jak mało co! Ten cały cyrk, gonitwa, zmuszanie siebie i innych do pajacowania w imię tradycji. Poddaję się tym rytuałom co roku z nadzieją, że kiedyś ktoś mnie uratuje i nie będę musiała. Zawsze w imię czegoś. Ze względu na dziadków, na dzieci. Otóż chciałabym mieć radochę i poddać się temu dla samej siebie. Myślę, że wtedy byłoby o wiele łatwiej. Może kiedyś…
Czytaj więcej

     Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. A czego się nauczy, nie omieszka wykorzystać bez mrugnięcia okiem. Miarka się przebrała. Matka Wiedźma musiała to z siebie wyrzucić, inaczej zapewne eksplodowałaby biedna, targana uczuciami tak różnymi, że tego było za wiele nawet jak na nią.

     - Wyobraź sobie dziecko… – zaczęła. Przyszło na świat wyczekane, wypłakane, „wywzdychane”, wyjęczane, wymodlone, wyproszone… W każdym razie chciane, planowane, oczekiwane, tylko jemu jakoś nie po drodze tu było. Rodzice przejść trochę musieli, ale w końcu uszczęśliwieni pieją z zachwytu nad tym swoim Cudem. Jakie oczka mądre, jaki geniusz z twarzy bije, jakie słodkie, piękne, cudowne, ach i och.
Czytaj więcej

     Dwie kreski na teście powodują u kobiety cały wachlarz emocji – od euforii po histerię. Prędzej czy później następuje moment pogodzenia się z sytuacją i do głosu zaczynają dochodzić hormony miłości. Przyszła matka cieszy się bezgranicznie ze swego odmiennego stanu lecz jeszcze bardziej cieszą się sklepy z akcesoriami dla kobiet w ciąży i niemowląt.

     Czyhają na nas wszędzie: na billboardach, w gazetach, w Internecie, w telewizji, w radiu. Reklamy. Szczególnie uwielbiają chwytać w swe szpony odbiorców wyjątkowo podatnych na ich sugestie, a wiedzą dobrze, kogo można złapać w swe szpony.

Czytaj więcej

     Zbliża się wielkimi krokami okres szału świątecznych zakupów, biegania z jęzorem na wierzchu, zadłużania większości dostępnych kart kredytowych i debetowych, aby sprawić radość dzieciom, mężowi/żonie, rodzeństwu, rodzicom, przyjaciołom. Nawet teściowie mogą liczyć na ludzki odruch w postaci małego pakunku pod drzewkiem.

     Z tej okazji przypomniał mi się pewien dowcip.
Przychodzi Jasiu na pocztę wrzuca do skrzynki list, niestety bez znaczka. Pracujące na poczcie kobiety wyciągają go i otwierają, bo i tak bez znaczka nie dojdzie. Na kopercie napisano niezgrabnym pismem „Do Świętego Mikołaja”.
Czytaj więcej

On, inżynier i wynalazca, zajęty udoskonalaniem swoich
żywych maszyn, cierpieć musiał nieustannym mieszaniem się
żeńskiego pierwiastka do jego męskich zamysłów.(…)
Porobił szczypawki, pająki. Zbrojne maszyny, wojownicze aparaty,
najdokładniej pozbawione uroku, ale za to groźne i wytrwałe.(…)
Bogini nadbiegła w trakcie powstawania i wkraczania w życie
tych surowych modeli i zdążyła jeszcze tchnąć zielonego złota
na jakąś bezspornie brzydką muchę. Zmartwiona widokiem
gnilnego chrząszcza, rozpyliła na niego tyle metalo-lazuru,
że zamieniła go niechcący w żywy klejnot, z czego śmiał się On,
aż mu z rąk wypadł suchy pająk-kosiarz, tracąc w tym wypadku
połowę jednej z długich swoich nóg.
[Maria Pawlikowska-Jasnorzewska]


Czytaj więcej

     „Postanowiłam mieć więcej czasu dla rodziny. Koniec z etatem. Zakładam własną działalność”. Jak kiepski żart brzmią dziś dla mnie pierwsze słowa reklamy znanych tabletek przeciwbólowych. Ale od początku.

     Wymarzone, wyczekane i jakże upragnione dwie kreski na teście ciążowym pojawiły się dokładnie w piątek 13 maja. Jak w tamtym czasie wyglądało życie zawodowe Przyszłej Mamy? Własna jednoosobowa działalność gospodarcza, rozpoczętych mnóstwo przedsięwzięć, telefon dzwoniący bez przerwy przez dwanaście godzin na dobę, ciągle coś się działo, ciągły bieg i głowa zaprzątnięta sprawami do załatwienia.
Czytaj więcej

  • Forum
  • Bright Starts
  • Stacyjkowo
  • Twórcze zabawy