Czasem w życiu człowieka przychodzi taki moment, kiedy ma ochotę powiedzieć sobie dość…, ale nie mówi. Co go powstrzymuje? Zawsze jest nadzieja.

Jej zielone oczy – odc. 7.

     Natalia była coraz bardziej osowiała, choć jeszcze nie wiedziała najgorszego. A Krzysztof walczył ze swoim wewnętrznym potworem, który obudził się nagle i nie chciał ponownie zapaść w letarg. Walka Krzysztofa była gwoździem do jej trumny. Uciekał w pracę. Niby cały czas był obok, troszczył się, ale jak pielęgniarka, a nie jak mężczyzna.
Zawiózł ją na umówioną wizytę do lekarza. Gdy wychodziła później z gabinetu, miał smutne, przerażone oczy.
- Co powiedział? – zapytał tak bardzo cicho, jakby nie chciał, żeby dosłyszała.
- Chodźmy stąd – powiedziała.

Czytaj więcej

     Już ustaliliśmy, że ponieważ spędzamy w pracy znaczną część dnia, powinniśmy tam również dbać o siebie, o ile nie zwłaszcza tam. Dlatego bardzo ważna jest zdrowa dieta, zbilansowany jadłospis. Nie wolno zapominać o ruchu.

     Jak możesz zadbać o swoje zdrowie w pracy – czyli proste ćwiczenia ruchowe do wykorzystania w wolnej chwili.

Czytaj więcej

     (…) W pracy cisza. Jak to się ludzie zmieniają… Poczułam się tak, jakbym nie była w ciąży, tylko chora na jakąś zarazę. Większość osób odwraca się ode mnie, unika mnie, unika mojego wzroku, nie wspominając o spotkaniu i rozmowie ze mną. A wszystko to, po wybuchu Prezesa, w związku z moją niekompetencją.

Czytaj więcej

     Sukces! Koniec projektu. Teraz zasłużony laur i nagrody. Wyjeżdżamy do Afryki na konferencję i szkolenie. Będę prezentować nasze wdrożenie przed ludźmi z całego świata. Po powrocie rozmowa na temat awansu i podwyżki. Nie mogę się doczekać. Musimy dokończyć jeszcze dokumentację i rozliczenie z firmą konsultingową. Jak mi się chce spać… Jednak praca 24h na dobę, to nie jest to, co mój organizm znosi najlepiej, choć muszę przyznać, że ten rok zleciał mi, jak z bicza trzasnął. Dobrze, że to już finisz. Dziś jeszcze pożegnalna kolacja firmowa o 19.00, a potem już standardowa praca od 9 do 17.

Czytaj więcej

Drugi odcinek opowieści za nami. Najwyższy czas na trzecią odsłonę zmagań Natalii z życiem.

Jej zielone oczy – odc. 3.

     Wpadłam do sekretariatu. Akurat, gdy moja noga stanęła na zielonej wykładzinie i chciałam naprędce przywitać się z Alą, prezes Łukasz wychynął ze swojego gabinetu. Gdy mnie zobaczył, zrobił ruch, jakby chciał się wycofać i udawać, że go nie ma. Ale opamiętał się i udał, że się cieszy na mój widok. Ja zaś udałam, że mu wierzę. Upchnęłam go z powrotem do jego biura, szemrząc przez ramię:
- Alu, mogę prosić o wodę?

Czytaj więcej

Pamiętacie pierwszy odcinek? Oto drugi, pachnący słońcem i piaskiem plaży.

Jej zielone oczy – odc. 2.

     Tak jak kiedyś lekko pchnąłeś uchylone dla ciebie drzwi do mojego serca i po prostu wszedłeś, kiedy byłeś na to gotowy, tak wczoraj… drzwi mojego domu czekały, aż naciśniesz klamkę. Wszedłeś do mieszkania, a chwilę później zdecydowanym pchnięciem wszedłeś we mnie. Bez słowa, bez zbędnych ceregieli. Przyszedłeś, wgryzłeś się w moje wargi już od drzwi. Rozpaczliwie, łapczywie, tęsknie. Przyciskałeś mnie sobą do ściany. Tak bardzo chciałeś mnie zdominować. Chciałeś mnie posiąść, mieć mnie… i pewność, że mimo wszystko jestem dla ciebie, że jestem twoja. Przykro mi, nie potrafię całej siebie dać. Już nie. Ale w tamtym momencie bez reszty poddałam się twojemu żądnemu władzy ciału, twoim dłoniom odbierającym mi wolność. Taki jesteś, taki mnie podniecasz, takiego cię pokochałam. Taki ty mnie miał przez kilka długich, gwałtownych chwil. A ja, zwykle z pazurem, tym razem pozwoliłam ci po prostu brać. Sobie pozwoliłam omdlewać z rozkoszy. Nigdy wcześniej nie czułam cię tak intensywnie, każdą komórką swojego ciała. Nigdy wcześniej nie byliśmy tak blisko. Rozbici na atomy i wymieszani ze sobą, przenikający się, splątani.

Czytaj więcej

Przed Wami opowieść. Dozowana. W odcinkach. Tworzona nieomal na Waszych oczach, choć poza zasięgiem Waszego wzroku. Pomyślcie, krojąc pomidora, że gdzieś tam pisze się los posiadaczki zielonych oczu.

Jej zielone oczy – odc. 1.

     Usiadłam przy stoliku w barowym ogródku i zamówiłam sok jabłkowy. Wyjęłam z torebki dyktafon, przygotowałam notatnik. Czekałam na nią, delektując się słonecznym popołudniem. Podeszła. Lekko przygarbiona. Nie uśmiechała się. Niepewność malowała się na jej twarzy. Poprosiłam, żeby usiadła.

- Wciąż nie rozumiem, dlaczego ja. – wymamrotała, odpalając papierosa.

Czytaj więcej

  • Forum
  • Bright Starts
  • Stacyjkowo
  • Twórcze zabawy